bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
/
Lamentations 4
Lamentations 4
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 5 →
1
Ach! Jakże ciemnieje złoto, zmienia się ten dobry kruszec! Walają się święte kamienie na rogach wszystkich ulic.
2
Szlachetni synowie Syjonu, cenni na wagę złota – ach! Jakże ich wzięto za [zwykłe] dzbany z gliny, dzieło rąk garncarza!
3
Nawet szakale podsuwają sutki, karmią swoje młode. Córka mojego ludu jest natomiast okrutna jak strusie na pustyni.
4
Język niemowlęcia przysechł mu do podniebienia – z pragnienia. Dzieci prosiły o chleb, lecz u dzielącego nie było go dla nich.
5
Jedzący przysmaki [znaleźli się] przerażeni na ulicach. Wychowani w purpurze przywarli do kup śmieci.
6
Wina córki mojego ludu wybujała ponad grzech Sodomy, wywróconej w [tak] krótkiej chwili, że [nawet] nie drgnęły w niej ręce.
7
Jej książęta lśnili bardziej od śniegu, bielili się bardziej od mleka, rumienili się [wyraźniej] niż perły, byli niczym szafir w swej gładkości.
8
[Lecz] pociemniał bardziej niż sadza ich wygląd – są nie do poznania na ulicach. Ich skóra pomarszczyła się na kościach – była wyschła jak drewno.
9
Szczęśliwsi byli powaleni mieczem niż powaleni głodem. Ci bowiem spłynęli [krwią] po pchnięciu [ostrzem], [tamci padli] przez [brak] plonów z pola.
10
Ręce tkliwych kobiet gotowały własne dzieci! Były im [one] pokarmem przy zagładzie córki mego ludu.
11
JHWH dopełnił swego wzburzenia, wylał żar swojego gniewu. Rozpalił ogień na Syjonie i ten pochłonął jego fundamenty.
12
Nie wierzyli wręcz królowie ziemi ani reszta mieszkańców świata, że gnębiciel i wróg zdołał wkroczyć w bramy Jerozolimy.
13
[To] z powodu grzechu jej proroków, win jej kapłanów, przelewających w jej obrębie krew [ludzi] sprawiedliwych.
14
Błąkali się, ślepi, po ulicach, zbrukani krwią, tak że nie można było dotknąć ich odzienia.
15
Na bok, nieczysty! – wołali. Na bok! Na bok! Nie dotykać! Bo uciekali i tułali się, mówiono [im zaś] wśród narodów: Nie możecie [tu] dłużej przebywać!
16
Rozproszyło ich oblicze JHWH, nie mogło dłużej na nich patrzeć! Nie poważano oblicza kapłanów, dla starców nie było litości.
17
Ponadto ustały nam oczy daremnie [wypatrujące] pomocy. Na naszej baszcie wypatrywaliśmy narodu, który [nie był w stanie] wybawić.
18
Tropili nasze kroki, byśmy nie wyszli na nasze place. Zbliżył się nasz kres, wypełniły się nasze dni – tak, nadszedł nasz kres!
19
Nasi prześladowcy byli szybsi niż orły na niebiosach. Na górach nas ścigali, czatowali na nas na pustyni.
20
Dech naszych nozdrzy, pomazaniec JHWH, został schwytany w ich doły – [ten], o którym mówiliśmy: W jego cieniu będziemy [mieszkać] wśród narodów.
21
Podskakuj i ciesz się, córko Edomu, mieszkanko ziemi Us! Do ciebie również dotrze kielich, upijesz się i obnażysz!
22
[Twoja kara] za winę skończyła się, córko Syjonu, nie przedłuży [On] twojego wygnania. Nawiedził cię zaś za twą winę, córko Edomu, odsłonił twoje grzechy.
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 5 →
All chapters:
1
2
3
4
5