bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
/
2 Kings 4
2 Kings 4
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 5 →
1
A pewna kobieta, z żon uczniów prorockich, żaliła się Elizeuszowi: Twój sługa, a mój mąż, umarł – a ty sam wiesz, że twój sługa był [człowiekiem] bojącym się JHWH – i wtedy przyszedł wierzyciel, aby zabrać sobie dwoje moich dzieci jako niewolników.
2
Elizeusz powiedział do niej: Co mogę dla ciebie uczynić? Powiedz mi: Co masz jeszcze w domu? A ona na to: Twoja służąca nie ma nic poza flakonikiem oliwy.
3
Wówczas powiedział: Idź, pożycz sobie naczynia z zewnątrz, od wszystkich swoich sąsiadów, naczynia puste – i zadbaj, by nie było [ich] mało.
4
Potem wejdź, zamknij drzwi za sobą i swoimi synami i nalewaj do wszystkich tych naczyń, a pełne odstawiaj.
5
Odeszła więc od niego, zamknęła drzwi za sobą i za swoimi synami – oni jej podsuwali [naczynia], a ona nalewała.
6
A gdy napełniała naczynia, powiedziała do swojego syna: Podsuń mi jeszcze naczynie. Lecz on jej odpowiedział: Nie ma już naczyń. I oliwa przestała [się lać].
7
Poszła więc i powiedziała o tym mężowi Bożemu. A [on] odpowiedział: Idź, sprzedaj oliwę i spłać swój dług, ty zaś i twoi synowie żyjcie z tego, co pozostanie.
8
Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. A mieszkała tam pewna zamożna kobieta, która go zatrzymała, aby spożył posiłek. I odtąd, ilekroć [tamtędy] przechodził, wstępował do niej na posiłek.
9
[Ona] zaś powiedziała do swojego męża: Oto wiem, że ten mąż Boży, który ciągle koło nas przechodzi, jest święty.
10
Zróbmy, proszę, małą murowaną górną komnatę i wstawmy mu do niej łóżko, stół, krzesło i lampę, tak by – gdy do nas przyjdzie – mógł tam sobie wstąpić.
11
I tak też się stało. Pewnego dnia, gdy tam przyszedł, udał się do tej górnej komnaty i tam się położył.
12
Powiedział też do Gehaziego, swojego sługi: Zawołaj tę Szunamitkę. Zawołał ją więc i stanęła przed nim.
13
Powiedział mu też: Powiedz jej, proszę: Oto ze względu na nas zadałaś sobie tę całą troskę. Co można dla ciebie uczynić? Czy masz coś do powiedzenia królowi lub dowódcy zastępu? A [ona] odpowiedziała: Mieszkam [tu] wśród mojego ludu.
14
Kiedy jednak pytał: Co można by dla niej uczynić? – Gehazi powiedział: Właściwie nie ma syna, a jej mąż jest stary.
15
Powiedział więc: Zawołaj ją! Zawołał ją zatem i stanęła u wejścia.
16
Wtedy powiedział: O tej porze, za rok, będziesz tulić syna. A ona na to: Nie, mój panie, mężu Boży, nie łudź swojej służącej.
17
Ale kobieta poczęła i za rok o tej porze urodziła syna, o którym powiedział jej Elizeusz.
18
Gdy chłopiec podrósł, wyszedł pewnego dnia do swojego ojca do żniwiarzy.
19
I powiedział do ojca: Moja głowa, moja głowa! Wtedy ojciec powiedział do sługi: Zanieś go do jego matki!
20
A gdy go wziął i zaniósł do jego matki, siedział na jej kolanach do południa, po czym zmarł.
21
Wówczas poszła na górę i położyła go na łóżku męża Bożego, zamknęła za sobą drzwi i wyszła.
22
Następnie przywołała swojego męża i powiedziała: Przyślij mi, proszę, któregoś ze sług i jakąś oślicę, pobiegnę do męża Bożego i wrócę.
23
Ale on zapytał: Dlaczego chcesz iść do niego dzisiaj? Nie nów to ani szabat. A [ona] na to: Spokojnie!
24
Osiodłała oślicę i powiedziała do swojego sługi: Prowadź i idź, nie zatrzymuj się w jeździe, dopóki ci nie powiem.
25
Ruszyła więc i przybyła do męża Bożego na górę Karmel. A gdy mąż zobaczył ją z oddali, powiedział do Gehaziego, swojego sługi: Oto ta Szunamitka!
26
Biegnij jej zaraz naprzeciw, proszę, i zapytaj ją: Jak ci się wiedzie? Jak wiedzie się mężowi? Jak powodzi się chłopcu? Odpowiedziała: Dobrze.
27
Ale kiedy dotarła do męża Bożego na górę, przywarła mu do stóp. Gdy Gehazi podszedł, aby ją odsunąć, mąż Boży powiedział: Zostaw ją, bo jej dusza jest u niej w goryczy, a JHWH to przede mną zataił i nie doniósł mi [o tym].
28
Ona zaś powiedziała: Czy ja prosiłam mojego pana o syna? Czy nie powiedziałam: Nie zwódź mnie?
29
Wtedy powiedział do Gehaziego: Przepasz swoje biodra, weź moją laskę do ręki i idź! Gdy kogoś spotkasz, nie błogosław mu, a gdy ciebie ktoś pobłogosławi, nie odpowiadaj mu – i połóż na twarzy chłopca moją laskę.
30
Lecz matka chłopca powiedziała: Jak żyje JHWH i jak żyje twoja dusza, że cię nie opuszczę. Wstał więc i poszedł za nią.
31
Gehazi jednak poszedł przed nimi i położył laskę na twarzy chłopca, lecz nie było głosu ani żadnego znaku [życia] – zawrócił więc mu naprzeciw i oznajmił mu: Chłopiec się nie obudził.
32
Gdy Elizeusz wszedł do domu, oto chłopiec leżał martwy na jego łóżku.
33
Wszedł więc, zamknął drzwi za obojgiem i zaczął modlić się do JHWH.
34
Wszedł też [na łóżko] i położył się na chłopcu, ułożył swoje usta na jego ustach, swoje oczy na jego oczach, swoje dłonie na jego dłoniach i wyciągał się nad nim – i rozgrzało się ciało chłopca.
35
Potem zawrócił i chodził po domu w jedną i w drugą stronę, po czym [znów] wszedł [na łóżko] i rozciągał się nad nim, a chłopiec kichnął siedem razy i otworzył chłopiec oczy.
36
Wtedy przywołał Gehaziego i powiedział do niego: Zawołaj tę Szunamitkę. Przywołał ją więc, a gdy przyszła do niego, powiedział: Zabierz swojego syna.
37
A ona weszła, padła mu do stóp i pokłoniła mu się aż do ziemi, po czym wzięła swojego syna i wyszła.
38
Gdy Elizeusz wrócił do Gilgal, a w ziemi nastał głód i uczniowie proroccy siedzieli przed nim, powiedział do swojego sługi: Postaw na ogniu duży kocioł i ugotuj potrawę dla uczniów prorockich.
39
A jeden [z nich] wyszedł w pole, aby nazbierać ziół, natknął się na jakąś dziką winorośl, zebrał z niej pełną szatę dzikich owoców, przyszedł i wkroił je do kotła z potrawą – że nie wiedzieli.
40
Potem rozlali ludziom, aby jedli. A gdy skosztowali tej potrawy, krzyknęli oni i powiedzieli: Śmierć w kotle, mężu Boży! I nie mogli jeść.
41
Wtedy on powiedział: Weźcie więc mąki. Po czym wsypał ją do kotła i powiedział: Rozlej to dla ludzi. Zjedli więc i nie było w kotle już nic szkodliwego.
42
Z Baal-Szalisza przyszedł zaś pewien człowiek i przyniósł dla męża Bożego chleb z pierwocin, dwadzieścia jęczmiennych chlebów i plony ogrodu w płachcie. A [on] powiedział: Daj to ludziom i niech jedzą.
43
Lecz posługujący mu [człowiek] powiedział: Jak mam to położyć przed setką mężczyzn? A on na to: Daj to ludziom i niech jedzą, ponieważ tak mówi JHWH: Jedzenie i pozostawienie.
44
Dał to zatem przed nich, a [oni] jedli i jeszcze zostawili – zgodnie ze Słowem JHWH.
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 5 →
All chapters:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25