bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
/
2 Kings 6
2 Kings 6
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
← Chapter 5
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 7 →
1
Uczniowie proroccy zaś powiedzieli do Elizeusza: Oto [zauważ], prosimy, że miejsce, w którym przed tobą siadamy, jest dla nas za ciasne.
2
Pozwól nam pójść nad Jordan i wziąć stamtąd każdemu po jednej żerdzi, a zrobimy tu sobie miejsce do siedzenia. Odpowiedział: Idźcie!
3
A jeden powiedział: Zechciej – prosimy – i ty pójść ze swoimi sługami! Odpowiedział: Ja też pójdę.
4
Poszedł więc z nimi, a gdy przybyli nad Jordan, zaczęli ścinać drzewa.
5
I kiedy jeden obalał żerdź, siekiera wpadła do wody. Wtedy zawołał: Ach, mój panie, ona była pożyczona!
6
Mąż Boży zapytał: Gdzie wpadła? A gdy mu wskazał miejsce, uciął kij, wrzucił go tam i sprawił, że siekiera wypłynęła.
7
I powiedział: Podnieś ją sobie! On zaś wyciągnął rękę i chwycił ją.
8
Gdy król Aramu prowadził wojnę z Izraelem, odbywał narady ze swoimi sługami i ustalał: W tym a tym miejscu będzie mój obóz.
9
Wówczas mąż Boży słał do króla Izraela wiadomość: Strzeż się przechodzenia przez to miejsce, gdyż tam obozują Aramejczycy.
10
Gdy król Izraela posyłał na to miejsce, o którym mówił mu mąż Boży i które mu wskazywał, nie raz i nie dwa zdołał się zabezpieczyć.
11
Tymczasem serce króla Aramu burzyło się z powodu tej sprawy. Wezwał więc swoje sługi i powiedział do nich: Czy nie możecie mi donieść, kto z tych, którzy są z nami, [donosi] do króla Izraela?
12
Wtedy jeden z jego sług powiedział: Nikt, mój panie, królu, lecz to Elizeusz, prorok, który jest w Izraelu, donosi królowi Izraela słowa, które wypowiadasz w swojej komnacie sypialnej!
13
A on na to: Idźcie i zobaczcie, gdzie on jest, a poślę i schwytam go. I doniesiono mu: Oto jest w Dotanie.
14
Wyprawił tam zatem konie i rydwany, i silny oddział, a ci przyszli nocą i otoczyli miasto.
15
Gdy wczesnym rankiem człowiek posługujący mężowi Bożemu wstał i chciał wyjść, oto miasto było otoczone wojskiem, konnicą i rydwanami. Wówczas jego sługa powiedział do niego: Ach, mój panie! Jak mamy postąpić?
16
A on na to: Nie bój się, bo liczniejsi są ci, którzy są z nami, niż ci, którzy są z nimi.
17
I Elizeusz modlił się, powiedział: JHWH, otwórz, proszę, jego oczy, aby przejrzał! I JHWH otworzył oczy sługi, i przejrzał, a oto góra pełna była ognistych koni i rydwanów wokół Elizeusza.
18
A gdy zstąpili do niego, Elizeusz modlił się do JHWH tymi słowy: Uderz, proszę, ten naród nagłą ślepotą. I uderzył ich nagłą ślepotą według słów Elizeusza.
19
A Elizeusz powiedział do nich: To nie ta droga i nie to miasto. Chodźcie za mną, a zaprowadzę was do człowieka, którego szukacie – i zaprowadził ich do Samarii.
20
Kiedy zaś weszli do Samarii, Elizeusz powiedział: JHWH, otwórz ich oczy i niech przejrzą! I JHWH otworzył ich oczy, i zobaczyli, że oto są w środku Samarii!
21
Gdy król Izraela ich zobaczył, zapytał Elizeusza: Czy mam ich całkowicie wybić, mój ojcze?
22
A on odpowiedział: Nie wybijaj! Czy wybijasz tych, których bierzesz do niewoli swoim mieczem i swoim łukiem? Postaw przed nimi chleb i wodę, niech jedzą i piją, a potem idą do swojego pana.
23
Przygotował im więc wielką ucztę, a gdy się najedli i napili, odesłał ich i poszli do swojego pana. I już odtąd hordy Aramu nie najeżdżały ziemi Izraela.
24
Jakiś czas potem Ben-Hadad, król Aramu, zgromadził cały swój obóz, wyruszył i obległ Samarię.
25
I nastał w Samarii wielki głód, bo oto oblegali ją, aż doszedł łeb osła do osiemdziesięciu [sykli] srebra, a ćwierć kawu gołębiego gnoju do pięciu [sykli] srebra.
26
Gdy pewnego razu król Izraela przechodził po murze miasta, jakaś kobieta zawołała do niego: Ratuj, mój panie, królu!
27
Odpowiedział: Jeśli JHWH cię nie uratuje, to jak ja cię uratuję [czymkolwiek,] czy to z klepiska, czy z tłoczni?
28
Lecz król ją zapytał: Co ci jest? Odpowiedziała: Ta oto kobieta powiedziała do mnie: Daj swojego syna, zjemy go dzisiaj, a mojego syna zjemy jutro!
29
Ugotowałyśmy więc mojego syna i zjadłyśmy go, lecz gdy powiedziałam jej następnego dnia: Daj swojego syna, abyśmy go zjadły, swojego syna ukryła.
30
Gdy król usłyszał słowa tej kobiety, rozdarł swoje szaty, a ponieważ przechodził po murze, lud zobaczył, że oto miał na swym ciele, od spodu, wór [pokutny].
31
I powiedział: To niech mi uczyni Bóg, a nawet do tego doda, jeśli głowa Elizeusza, syna Szafata, ostoi się dziś na nim!
32
Elizeusz tymczasem przebywał w swoim domu, a wraz z nim siedzieli starsi. [Król] więc posłał od siebie człowieka. Zanim jednak posłaniec do niego przyszedł, on powiedział do starszych: Czy widzieliście, że ten syn mordercy posłał, aby ukręcić mi głowę? Patrzcie! Gdy posłaniec będzie nadchodził, zamknijcie drzwi i przyciśnijcie go w drzwiach. Czy to nie odgłos stóp jego pana, [idącego] za nim?
33
Gdy jeszcze rozmawiali ze sobą, oto posłaniec zszedł do niego i powiedział: Oto nieszczęście to jest od JHWH, po co mam nadal na JHWH czekać?
← Chapter 5
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 7 →
All chapters:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25