bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
/
Ecclesiastes 5
Ecclesiastes 5
Polish SNPD4 (Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza)
← Chapter 4
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 6 →
1
Nie ponaglaj swych ust i niech twoje serce nie popędza wypowiadania słowa przed obliczem Boga, bo Bóg jest w niebie, a ty jesteś na ziemi – dlatego niech twoje słowa będą nieliczne.
2
Gdyż z wielości zajęć bierze się sen, a gadanie głupiego z wielu słów.
3
Kiedy [więc] złożysz ślub przed Bogiem, nie zwlekaj z jego wypełnieniem, bo Mu się głupcy nie podobają – co ślubowałeś, to wypełnij!
4
Lepiej nie składać ślubów niż składać – i nie wypełniać.
5
Nie dopuść, by twoje usta doprowadziły do grzechu twoje ciało, i nie mów przed posłańcem [Bożym], że to było przeoczenie. Dlaczego Bóg ma się gniewać z powodu twojego głosu i niszczyć dzieło twoich rąk?
6
Bo przy wielu snach – wiele marności, a także słów wiele – lecz [ty] bój się Boga!
7
Jeśli widzisz w prowincji ucisk ubogiego oraz gwałcenie prawa i sprawiedliwości, nie dziw się [temu] nad miarę, gdyż: Nad wysokim czuwa wyższy, a nad nimi jeszcze wyższy,
8
a korzyścią dla kraju w tym wszystkim? Król zajęty uprawą ziemi.
9
Kto kocha pieniądze, pieniędzmi się nie nasyci, a kto kocha bogactwo, nie będzie miał zysku – to również jest marnością.
10
Gdy przybywa dóbr, przybywa spożywających je. A jaka [w tym] korzyść dla właściciela? Że widzą [to] jego oczy.
11
Słodki jest sen służącego, czy zje mało, czy wiele; lecz dostatek bogatego – jemu brak tchu, aby spać.
12
Jest bolesne zło, widziałem je pod słońcem: Bogactwo zachowane właścicielowi na nieszczęście.
13
Otóż przepadło bogactwo przez nieszczęśliwe zdarzenie, on zaś spłodził syna i w ręce nie ma nic.
14
Jak wyszedł z łona swej matki, tak musi odejść, nagi, jak przyszedł, i nic nie weźmie ze swego trudu, do którego przykładał swą rękę –
15
to jest tym bolesnym złem. Dokładnie jak przyszedł, tak też odchodzi – i co za pożytek ma, że się trudził dla wiatru?
16
Również przez wszystkie swoje dni jadł w ciemności i martwił się wiele – a przy tym choroba i wzburzenie.
17
Oto, co uznałem ja za dobre [dla człowieka] i co za piękne: Jeść i pić, i oglądać powodzenie w całym swoim trudzie, który się znosi pod słońcem przez [krótką] liczbę dni własnego życia, które daje mu Bóg – bo to jest jego dział.
18
Również każdy człowiek, któremu Bóg dał majątek i bogactwo, i sprawił, że może spożywać z niego i pić swój dział, i cieszyć się w swoim trudzie – to jest dar Boga,
19
[taki] bowiem niewiele pamięta dni życia, gdyż Bóg udziela radości jego sercu.
← Chapter 4
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 6 →
All chapters:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12