bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish 2018
/
Job 4
Job 4
Polish 2018
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 26
Chapter 27
Chapter 28
Chapter 29
Chapter 30
Chapter 31
Chapter 32
Chapter 33
Chapter 34
Chapter 35
Chapter 36
Chapter 37
Chapter 38
Chapter 39
Chapter 40
Chapter 41
Chapter 42
Chapter 5 →
1
Wtedy odezwał się Elifaz z Temanu:
2
Przemówię. Obym cię nie zmęczył. Ale któż zdoła wstrzymać się od słów?
3
Oto sam wielu pouczałeś, krzepiłeś opuszczone ramiona,
4
twoje słowa podnosiły upadłych, wzmacniałeś drżące kolana.
5
A teraz, owszem, sam jesteś dotknięty i bardzo tym umęczony, dopadło cię nieszczęście i jesteś przerażony.
6
Czy twoja bogobojność już nie jest ci oparciem, a nienaganność twej drogi nadzieją?
7
Przypomnij sobie: Na którego z niewinnych przyszła kiedy zguba? Albo gdzie ostatnio wytępiono prawych?
8
Gdy sięgam wstecz myślą, to widzę, że kto orał bezprawie lub rozsiewał kłopoty, ten zbierał to, co posiał —
9
pod Bożym tchnieniem ginął. Podmuch Jego gniewu tłumił
10
porykiwania lwów, pomruki drapieżników, a lwiętom wypadały kły!
11
Najdziksze lwy ginęły, bo nie miały łupu, lwicom zaś uciekały szczenięta!
12
A ja posłyszałem słowo, wyłowiłem uchem Jego szept
13
w niepokoju nocnych widziadeł, gdy na ludzi spada twardy sen.
14
Strach mnie ogarnął i drżenie, lęk przeszył do szpiku kości,
15
wiatr musnął mi twarz, na ciele zjeżył się włos —
16
i stanął ktoś. Z wyglądu — nie poznałem. Jakaś postać przede mną! Chwila ciszy — i rozległ się głos:
17
Czy śmiertelnik może być sprawiedliwszy niż Bóg, a człowiek — czystszy od swego Stwórcy?
18
Skoro On swoim sługom nie dowierza i w aniołach widzi braki,
19
to co powiedzieć o tych z chat glinianych, wciśniętych w proch fundamentami?! Łatwiej ich zdeptać niż robaki!
20
Rozbici między rankiem a wieczorem, nikną na zawsze, bez śladu.
21
Sznurka szarpnięciem [namiot życia] złożony — zanim człowiek nabrał rozumu.
← Chapter 3
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 26
Chapter 27
Chapter 28
Chapter 29
Chapter 30
Chapter 31
Chapter 32
Chapter 33
Chapter 34
Chapter 35
Chapter 36
Chapter 37
Chapter 38
Chapter 39
Chapter 40
Chapter 41
Chapter 42
Chapter 5 →
All chapters:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42