bible
ra
🌐 Language
English
Español
Français
Deutsch
Português
Italiano
Nederlands
Русский
中文
日本語
한국어
العربية
Türkçe
Tiếng Việt
ไทย
Indonesia
All Languages
Home
/
Polish
/
Polish 2018
/
Job 6
Job 6
Polish 2018
← Chapter 5
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 26
Chapter 27
Chapter 28
Chapter 29
Chapter 30
Chapter 31
Chapter 32
Chapter 33
Chapter 34
Chapter 35
Chapter 36
Chapter 37
Chapter 38
Chapter 39
Chapter 40
Chapter 41
Chapter 42
Chapter 7 →
1
Job odpowiedział tymi słowy:
2
O, gdyby dokładnie zważono mą udrękę i włożono na szale całe me nieszczęście,
3
byłyby one cięższe niż piasek morski. Dlatego nierozważne są moje słowa.
4
Tkwią we mnie strzały Wszechmocnego, mój duch pije ich jad, obstąpiły mnie zewsząd Jego strachy.
5
Czy dziki osioł rży, gdy ma trawę, albo czy bydlę ryczy nad swą paszą?
6
Czy papkę można przełknąć bez soli lub w białku jajka odnaleźć smak?
7
Przed czym wzdrygałem się z niesmakiem, to dziś, w mym bólu, jem jak chleb.
8
O, gdyby spełnił Bóg mą prośbę! O, gdyby ziścił mą nadzieję!
9
Gdyby tak zechciał — i mnie zmiażdżył, opuścił rękę, przeciął me życie!
10
Byłoby to moją pociechą, cieszyłbym się pomimo męki — nie skrywałem się przecież przed słowami Świętego.
11
Skąd mam wziąć siłę, by dalej czekać? Na jaki kres przedłużać życie?
12
Czy moja siła jest kamienna? Czy moje ciało jest ze spiżu?
13
Czy nie ma dla mnie już pomocy? Czy mnie odeszło powodzenie?
14
Zrozpaczonemu przyjaciel winien co najmniej okruch życzliwości, chociażby ten zaniechał bojaźni Najwyższego.
15
Tymczasem moi bracia zawiedli jak letni potok, wyparowali jak woda w łożysku rzeki.
16
Ciemnieli jak płytki lodu, lecz znikli, jak znika w nim śnieg.
17
Nie ma ich w czasie gorączki, brakuje ich w letnim upale.
18
Wiją się wąskimi szlakami, parują w pustkę — i giną.
19
Wypatrują ich karawany Temanu, liczą na nie podróżnicy Saby,
20
lecz pożałują, że im zaufali, gdy przybędą tylko po to, by stanąć nad ich wyschłymi brzegami.
21
Tacy wy teraz jesteście dla mnie. Zobaczyliście grozę i przygwoździł was strach!
22
A ja? Czy was o coś prosiłem? Czy powiedziałem: Złóżcie mi dar ze swojego mienia?
23
Wyrwijcie mnie z mocy wroga? Wykupcie z rąk okrutników?
24
Proszę, pouczcie mnie — ja zamilknę. W czym błądzę? Wytłumaczcie mi!
25
O, jak bolesne bywają szczere słowa! Więc czego wy chcecie dowieść?
26
Próbujecie mnie rozliczyć ze słów? Przecież słowa zrozpaczonego idą na wiatr!
27
Czy nawet o sierotę rzucalibyście los?! Czy wystawilibyście na sprzedaż własnego przyjaciela?!
28
Skierujcie na mnie spojrzenie, nie będę was okłamywał.
29
Zawróćcie, proszę, niech się nie dzieje nieprawość! Zawróćcie, proszę! Wyświadczcie mi sprawiedliwość!
30
Czy mój język głosi coś nieprawego? Czy podniebienie nie wyczuwa błędu?
← Chapter 5
Jump to:
Chapter 1
Chapter 2
Chapter 3
Chapter 4
Chapter 5
Chapter 6
Chapter 7
Chapter 8
Chapter 9
Chapter 10
Chapter 11
Chapter 12
Chapter 13
Chapter 14
Chapter 15
Chapter 16
Chapter 17
Chapter 18
Chapter 19
Chapter 20
Chapter 21
Chapter 22
Chapter 23
Chapter 24
Chapter 25
Chapter 26
Chapter 27
Chapter 28
Chapter 29
Chapter 30
Chapter 31
Chapter 32
Chapter 33
Chapter 34
Chapter 35
Chapter 36
Chapter 37
Chapter 38
Chapter 39
Chapter 40
Chapter 41
Chapter 42
Chapter 7 →
All chapters:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42